Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
A przedzierając się wraz ze zwierzem przez ciernie na wale, wspominał jej chwile ostatnie, na które nadbiegł jeszcze z towarzyszami. Goliard już nie żył było, a przecie głową tak się jeszcze rozpacznie do jej piersi tulił, że ona, nieprzytomna już całkiem, głaszcze go wciąż jeszcze po włosach i powiada cicho:
"Żeście mi dziecka nie dali, jeszcze mi wam i matkować..."
To było jej słowo ostatnie - za kobiecego życia pieczęć na ustach.
Przedarł się wreszcie niedźwiednik przez te ciernie. W ponurych ciemnościach śród ruin, błyskiem latarni nagle objęte, leżało - żywym kamieniom, rzekniesz, na wyzwanie - skoczki ciało nagie.
I w czarodziejskim jakby okolu tego światła na złym miejscu za klasztoru granicą święcić się począł tej nocy - żądz sabat wtóry. Wzgardzony za życia kochanek pełza oto na klęczkach wokół tego ciała i całuje bez pamięci jej włosy, usta, kolana i stopy.
Aż niedźwiedź niuchem poczuwszy trupa, począł trącać swego pana: "Spójrz, co czynisz!..." A gdy w swej trosce nazbyt natarczywy się stał i kadłubem owo całym odpychać go począł, oba kułaki pana bić go jęły po łbie.