lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


I wstąpił między te postaci pstrokate, obcałowywany wraz przez nich po dłoniach i rękawach. Nad goliarda końcem użalali się przed nim, oczywiście, od pierwszego słowa. Żaki winili w tym lekarza, który mu wczoraj w gospodzie krew puszczał, choć był to dzień świętego Floriana, niedobry na krwi puszczanie. "A lekarz wiedzieć o tym powinien... Nieuk!"

Wczoraj na rękach przez nich obnoszony doctor miraculosus et admirabilis poniewierany był teraz bez miary w kłótliwych gawędach żaków. (Biada temu, kto stoi o żaków chwalbę i porywy!)

Przeor wiedział snadź o tym coś niecoś, bo z uśmiechem pobłażania przytakuje niedbale ich słowom. Wiedział ponoć, że dobry i zły porywają zarówno te dusze - acz obaj nie na długo. Wiedział, że niechby Judasz sam, ze swym postronkiem na szyi, z grobu wstał i siarczyście im przypochlebił, pójdą za nim i w piekło. Daremnie byś wtedy im przekładał: "Żaki, Judaszże to: Pana Boga przedał!" "Nie możeż to być - odpowiedzą - by człowiek o tak pięknej wymowie..." - Z czasem, gdy doń ostygną, raczą przyznać niedbale: "Pewnie tak było, jak powiadałeś." Ale przedał czy nie przedał, to ich, żaków, teraz już nic nie obchodzi. Gdzie te czasy! gdzie te kalwarie! Życie naprzód pędzi. A żakom pilno w życiu.