Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
A na zwiastowanie Ewangelii wiecznej długo przyjdzie czekać człowieczeństwu! - powracał uparcie do swych obliczeń niedawnych w celi.
I szeptała doń melancholia przypomnieniem tej dziwnej opowieści z jakowychś ksiąg kacerskich:
"Niecierpliwił się w niebie Duch Święty przed innymi osobami Trójcy, kiedyż mu nareszcie zstąpić na ziemię, wedle pragnienia apostołów i obietnicy Chrystusa. Pokazał mu na to Zbawiciel ranę boku swego i znaki po koronie cierniowej. "Heu mihi! - westchnął Duch Święty - lecz wiem teraz, co mi czynić: zjawię się w postaci takiej, której tknąć nie śmią." - Rozłożył mu na to Zbawiciel przed oczyma swe dłonie przebite..."
Czarne skrzydła melancholii wygarnęły się z kostnicowej ściany i objęły starca po raz wtóry.
Otaczał go tymczasem las kolumn niskich i te dołem ścielące się blaski od ołtarza - gdyby błędne ścieżyny światła przez życia pomroki, aż po grobów niemą ścianę. Woń popiołów z szuflad stalli, kapturów mniszych warta nad zmarłym, białe karty brewiarza w czyichś dłoniach, odczytywanego pacierza pomruki i te kucia młotów w wieko trumny. Znad ołtarza wychylają się ku niej - pogrożą raczej niźli błogosławieństwem - te przydługie palce bizanckiej Bogarodzicy.