lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany




Przysiadł przeor w głębi krypty u grobowej ściany, by w świetle latarni wyciągnąć z zanadrza jakoweś karty, dobyte niedawno ze skrzyni. "Znam! Znam!" - powiadał dziś jeszcze niedbale o tych strzępach goliardowej Apokalipsy, błąkającej się w odpisach śród oświeconych. Śmierć, osłoniwszy powagą i te strzępy, każe mu teraz odczytywać niecierpliwie one wędrowania goliarda z Pitagorem po piekle i czyśćcu.

Czyta tedy na traf:

Za dymu siarkowego chmurą ujrzałem czarny korowód postaci mniszych, wlokący się ponuro. I usłyszałem, jak okrzyknął się chórem siedmiokrotnym:

"Panie!... Panie!..." Zadrżałem na to wołanie straszliwe. I opuściły mnie czucia wszystkie, gdy się łamała pieczęć siódma..."

Wypadły przeorowi z rąk te karty.

Ileżeś ty, człecze, przemarnotrawił ducha w waganctwie! Bo oto i w tym miejscu urywa się rzecz twoja... I nie wiadomo: one mnichy czarne - nie dominikanyż to czasem? za ogniami zapalonych przez się stosów? i siarkowym dymem onych piekieł, którymi zastraszą świat?... Ów zaś ich krzyk okrutny, który ciebie z nóg zwalił - nie wzywanież to było Boga mściciela na dominikańskich stosów zapalanie po świecie?!... Możeś ty, bracie poeto, doznał w one j chwili widzenia wróżebnego? Może za ona siódmą pieczęcią tajemnicy ujrzałeś przeznaczenie wszystkich jasnych dążeń z ducha: zwycięstwo ponurości w sercach człeczych i okrutną nad duchem przemoc prostactwa?!...