Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Na mlecznej omgle wokół księżyca rysowała się tylko cieniem rogata głowa z piszczałką u wargi. I choć tak wyogromniała kształtem, olbrzymieje wciąż jeszcze, rozwiewa się na widnokrąg cały - wsiąka, rzekniesz, w Empireum samo...
Przedświt to może rozsnuwał tak gońce obłoków wokół późnego księżyca.
Na dalekim gościńcu doganiają już oto mnicha pierwsze głosy świtania z murów grodzkich. Pieje kur klasztorny jak co dnia przed świtem, odzywają mu się ze wszystkich stron miasta te głosy powszednie. Tam, w klasztorze, na długo przed jutrznią zrywają się w tej chwili bracia franciszkanie, wszyscy zatrzepotani w ocknieniu radosnym, jak to Boże ptactwo czujności.
Każdym serca uderzeniem wracał mnich do klasztoru: przepaść dusz tułaczych ujrzał na widnokręgu grodzkim.
Dobry Pasterz podjął na rozdrożu owcę zbłąkaną, na bary ją wziął i odnosi przeorowi - w stronę grodu o świcie idący.
Wśród tych opałów i perlistości cichego zaranka.
Oto mury miasta otrząsają już z siebie tuman nocy: dołem zatulone w bielejące opary, po wieżach i blankach ociekają już rośnią czerwienią. Gdy uroki tęsknot księżycowych zalegały jeszcze nad duszami pierwsze głosy świtu obwołują zaprzańcom radosną czujność dnia powszedniego - już oto kury wtóre pieją najwyraźniej: Christus natus est!...