lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Chodzi mistrz tam i sam pod tym namiotem ciemności, nawisłym nad spichrzową kuźnicą. I z nawyku chyba lub dla myśli samotnych rozpogodzenia dostępuje czasami do dzbana i czarki. A że puste, więc z pomrukiem kroczy znów po izbie. I już z niechęcią spogląda na kamrata tej nocy, który pił, bo pił rzetelnie, ale za poczęstunek nawet nie porozmawiał. Gospodarz już się dosyć było nagadał; niechże teraz gość coś powie. "Niemyś?!"

I rozdrażniony nagle tą larwą na jego gębie, doskoczy doń znienacka, by mu zerwać zasłonę sprzed twarzy. Lecz tamten uchylił się od tej napastliwości; a tak dziwnie łagodnie, tak wiotkim przegięciem się w pasie, tak falistym ruchem ramienia - że gospodarz zmieszał się niespodziewanie.

Człek pijany, choć gburnym się stawa, rozwrażliwione ma bardzo oczy i uszy.

Więc ten gest niespodziany sprawił, że staremu uczyniło się na duszy jakoś delikatnie - kawalersko. Na tapczan prosi. "Miękko!" - powiada klepiąc miejsce wskazywane tuż przy sobie. "Jakie powstanie z miejsca wspaniałe! jakie płynności królewskiego chodu!" - baczy mistrza okiem, na kształty i ruchy zawsze czujnym. I w tym zdumieniu pomrukuje do się: