lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Zbiry i stróże ukryci za węgłem ulicy jęli w tej chwili pokazywać sobie palcami siwobrodą na wykuszu postać mistrza, a przy nim ona zmorę w kirach, z larwą krzyżową na licu. Onże to - odbiorca dzieł z kuźnicy samotnika, trudów jego nocnych poplecznik, czarów sztuki kupiec.

Od wylotu ulicy złotników i płatnerzy spoziera na tamtych obu kościoła pierś. Nad rozłogiem schodów w okolu dźwierzowej wnęki, pod ustrzępionymi baldaszki, stoją tumu stróżki przesmukłe, Bożego Domu gospodynie. Wwiała smuga księżycowego światła na kościoła schody, nasączyła oćmy srebrzystej we wpuklinę wnijścia i uderzyła blaskiem, jak w zwierciadło wielkie, w brązowe odrzwia - na których mistrz zdziałał wszystkie klęski rodzaju człeczego, a zakończył ostatnią nadzieją człowieczeństwa wedle wierzeń swoich.

Górą zasię nad połamane piachy dachów wypiętrzały się widmowo obie wieżyce tumu, połyskując koronami u czół podniebnych. Nad nimi gwiazd roziskrzone bezliki w ciemnym granacie nieba. Gdyby ogon komety, zawisłej między storczami wież, wyrzucała się w przestworza droga mleczna ni to gościniec błędnych rycerzy, wabiący tajniami świata, czasów i ducha - aż po nieukojów wędrowniczych kres: po Monsalwatu zamek sam i Graalową w nim czarę!...