Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Nierychło przyszedł do siebie. A gdy odsapnął, jął kląć na czym świat stoi:
"Łeb mi wczoraj porozbijali już nazbyt u grodu bram... A i bez tego przytrafiały mi się ostatnimi czasy one zaszumy i zawrotności - jakbym się w piekła czeluść zwalał za życia!... Że z onych to prac ponocnych w zawziętym czynieniu dzieł swych - powiadał mi wczoraj lekarz na odpuście. No, i ze dzbana! - mówił. Jakimże miechem mam dmuchać na tę kuźnicę wnętrzną? Z serca i ona wszak zapalność do roboty idzie? Że się przepala z czasem i serce człecze - powiadał - nie podoła. Więc niech go szlag!..." - zerwał się sprzed stołu z tą klątwą na samego siebie.
"Hm!..."
Ale mistrz nie baczył na te pomruki. Pilno mu było otworzyć okno wykusza, by przewietrzyć resztki tego zaszumu z głowy, wziąć w miechy płuc dech świeży. Powlókł się za nim kamrat od dzbana.
Między poburzowych chmur okłęby wypływał właśnie nad mury księżyc olbrzymi ni ten okręt z Zamorza, który po przetrwaniu nawałnicy dopływa oto do portu. I wywiesza swą latarnię zaświatów, która grodu mury w zamki-niewidy odmienia i zagrobowym jakby tchnieniem owiewa postaci człecze w oćmie światła tego.