lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Gospodarz, jakby odgadując zdziwienie nawet pod tą larwą krzyżową na licu człeka przyprowadzonego tu z ulicy, powiada od proga:

"Zdumiewają zawsze grodzian te kształty u mnie oglądane. Rzeką: czarodzieja jaskinia, w której wykuwają się postaci wyższego piękna i okrutniejszej mocy niźli w życiu... Dawniej, gdy kościół budowano w grodzie, jam cały - duszą i dniami wszystkimi - był przy tej robocie. Dzisiaj jam za dnia płatnerz, zbrojmistrz pański, by owo kęs chleba do; gęby mieć. Tymi czasy, jakie w grodzie naszym nastały, jam nocą już tylko sobą i dawny: Bożego Domu kowal, żywych spiżów mistrz!"

Co mówiąc usadzał gościa w głębokim krześle u stołu - a godnie: na ręczniku podesłanym. Za czym dobył z puzdra dwa szacowne puchary; przetarł je, wydmuchał, jak trzeba, i napełnił winem ze dzbana.

"Na goliarda... - mówi siadając naprzeciw - na wędrownego poety wspomnienie!"

Trącą się, brzękną szklenicami.

I piją pod rozdzwon ten.

Gość imał się czarki przez rękaw przydługi - garścią czarną. Skrzywił się na to płatnerz, widząc, że gbura snadź do się zaprosił. Więc pijąc wyziera ku niemu niechętnym zezem przez kielicha szkło. I postrzega, jak pod uchwytem tej łapy puchar jego szacowny gdyby do wnętrza się wtłaczał: przewężała się szklenica za klepsydrę wewnątrz sypką.