Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Ale serce kobiece tkliwsze bywa zazwyczaj na śmierć czyją niźli na najsmutniejsze bodaj życie. Wszczęła się tedy kłótnia między małżonkami - co sumieniu ważniejsze: życie czy śmierć? i kto bardziej szanowny: poeta żywy czy umarły? Wysprzeczawszy wszystkie racje swoje, postanowili na koniec ofiarować świecę patronowi wagantów, świętemu Julianowi, ubogiemu - co i mniej rozrzutne będzie, i bardziej pomocne duszy czyśćcowej.
Pochwalili to widocznie sąsiedzi, bo niebawem zamykać się jęły okna wszystkie.
I gasły światła po wnętrzach.
Na tejże ulicy, widzą zbiry, mży za szybami światło czerwone i rozjarza się co chwila żywszym blaskiem. Z dawna mają zbiry baczenie na te okna: kacerz w nich mieszka i ponocny jak czarodziej pracownik.
"Spać! - krzykną. - Nie kusić zła i śmierci, które błąkają się dziś po grodzie i okolicy."
Z trzaskiem otwarło się okno wykusza. Ukazała się w nim postać ogromna w skórzanym fartuchu, z ramionami obnażonymi po łokcie, a z gębą ognistą jakby od kuźnicy blasku. Naprzód chrząknął piersią potężną i splunął zbirom na łby.