lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Gdy tuż za nią, na gościńcu, wyłania się nagle przed oczy mnicha postać już dlań nie obca: człecza na pozór, lecz na koźlich radach; w kudłach głowy wiją się rogi capa. Na przedkościelnym placu dopadł go już było stwór taki, różę królowej wyjął mu wówczas z garści i parsknął nad nim jak ten koń. Tym razem struchlał mnich tak, że o zażegnaniu nawet zapomniał.

"Onoż to jest! - myślał - to zło, które z rybałtami w gród naszło. On ci to w postaci własnej: Zły pasterz! który wypędza w światy trzodę swoją. Ostatni wynurzył się z grodu, gdy wszystkie już dusze tułacze z niego wygarnął."

Lecz on stwór, mijając oto figurę u rozdroża, przyklęknął na jedno kolano, żegna się raz i drugi...

Z nieufnością oglądał się mnich na kamienną postać Jezusa-za-murem, Więc nie darmo chcieli dominikanie zburzyć tę figurę, że kacerska: pogańskim kształtem zdziałana. I zło a czary na rozstaje przynęca.

A tamten cap tymczasem popędzając trzodę swoją, przygrywa sobie na fletni pasterskiej. Stąpa lekko na kopytkach, kołysze w chodzie zad tłusty. I dmie w dwoiste piszczałki swoje. Gra cicho - rzekniesz, głosem tego strumienia, który na nurcie skrętu w dwa zabełtania dwoistą nutą ciągle się swarzy. Na organach nocnej ciszy wygrywa się wciąż ta muzyka sprzeczna: gdy nuta jedna szklanym głosem jakby nimf swawolą pluska, ta druga - samego nurtu koniecznością bulgoce, prądem rzek wartkich na kamieniach zagra, a pod dali zawiewem i morzem wielkim w przeczuciach swych szumi... Tak się gędzie pieśń Pana u każdego nurtu... Po dniu wielce słonecznym skoczniów murawianych bezliki biorą strumienia nuty na tysiącogłosowy chorał swoich namiętności po nocach utęsknienia. Czyni się wtedy muzyka zaklęta: mrużą się - bacz, grają! - gwiazdy na wyży. Świat cały za organy staje, na których wygrywa się gędźba tęsknoty niebieskiej - pod te chóry na niży jak pod wielki spazm namiętności ziemskich.