Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Brat Łukasz szlochał wciąż.
A śmierć tymczasem wystąpiwszy za furtę, skierowała się w stronę grodu.
I zdało się mnichowi, że nad jej to wędrowaniem ten szum i szelest przebiega po wierzchołkach drzew; że o goliardowej doli szumią te poburzowe rapsody, że jego to życia burza jakby nową woń ziemi dała i odnowiła gwiazd rozbłyski na niebie.
I wydało się bratu Łukaszowi, że gdy w grodzie gaszono już gromnice po oknach, a stróże nocni podejmowali od nowa przerwane nucenia - że w onej to chwili trzykrotne uderzenie w bramy głuchym echem rozległo się po mieście całym. I że ten i owy, co się do snu już było z powrotem układał, znów się zrywał, by po raz wtóry zapalać gromnicę.
"Kto zacz?!... Werda?!..." - krzyknęli na rogach stróże nocni, podnosząc latarnie nad swe czoła.
Bo śmierć, przewiawszy przez bramę zamkniętą, wstąpiła w ulice grodu.
I obwołuje spod kiru a krzyża:
"Ja, goliardus, poeta wędrowny, bez imienia u ludzi, zmarłem tej nocy grzeszną śmiercią włóczęgi - za murami, w polu... I karą męki czyśćcowej umierać będę wciąż, w coraz to innych duszach
tułaczych, po wieki szukających szukaniem dośmiertnym... Wymódlcie dusze tułacze z wiekowej poniewierki, wyzwólcie z niedopełnień katuszy czyśćcowych!..."