lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Jeśli mnichy pogrześć goliarda w klasztorze nie zechcą, wonczas na żywy protest przed Bogiem i światem położą ciało jego na samym progu zamkniętego kościoła. Niech mu kruki wieży klasztornej sprawią pogrzeb włóczęgi: niech rozdziobią przed oczyma mnichów!

Taka ponurość ogarnęła ich myśli. Nie ma bo, wiadomo, gorszego poczucia sponiewieranej doli nad pogrzeb towarzysza nie dość szanowny. Wtedy najboleśniej odczuwali swe wypchnięcie za ramy społeczności. I co to znaczy na świecie: nie należeć do żadnego cechu.

Czuwa jednak nad zmarłymi tajemnicza wszędy ręka bractwa Misericordii. Oto, nie wiadomo skąd, już się znalazł u furty on słup kiru z czarną larwą na twarzy, rozciętą w krzyża znak. Z ramion tego krzyża na licu, by gwoździe Męki Pańskiej, wyzierają żagwie oczu... "zmarłego człeka czy śmierci samej?'" - zapytasz mimo woli, ujrzawszy takiego w pogrzebu czas.

Pochodnię dzierży w dłoni, w olejach snadź maczaną, bo rzucającą blaski bławe, a rozpinające się po nawilgłym powietrzu w koliskowe łuki fioletowych aż glorii. Z tą pochodnią wstępuje w ulice żałobników, wystawia się przed mary niesione.