lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Lecz w tejże chwili ujrzał nad swą głową wzniesiony nagle kułak przeora:

"Do dominikanów mi z tymi baśniami o sabatach idź!"'

W okamgnieniu skurczył się mnich, a zezem spod kaptura wybłysnął zdumieniem ku twarzy ojca. I wtedy przeraził się już zupełnie.

Zwichrzona była w tej chwili broda starca, potargany nad czołem włos, spod najeżonych brwi krzesały się skry jawne: mojżeszowy gniew objął tę głowę.

"Nie ma sabatów, dusze wy obłędliwe!" Starł się w proch brat furtian przed srogością ojcową. Powalił się na klęczki. I oburącz chwyta się tej nogi nad bosą stopą w drewniaku.

"Ojcze najświątobliwszy, w przedburzowy czas na złym miejscu za klasztoru granicą tam był! był! był Sabat!... Sumienie mi o tym u nóg twych krzyczeć każe - skoro dusza twa najczystsza odpycha nawet wyobrażenie takich mroków i niskości grzechu!... piersią na ciele dziewki nagiej - i jak on już martwej - leżał trup goliarda. Potargane miał na szyi opatrunki jakoweś, założone mu nocy poprzedniej przez lekarza - po krwi puszczaniu, powiadają towarzysze jego. Może te rany nie zgojone ku wnętrzu krwawić jęły - z żalu za kochanką - więc je roztargał. A może z umysłu na się rękę podjął, w rozpaczy, że dziewka umiera?... Szatan wie o tym tylko! On ci to jadem grzechu i krwią rozpusty spętał te ciała na śmierć. Bo krew z tych otworzonych żył goliardowych zalała posoką okrutną całe jej ciało. A pierś dziewki od ukąszenia węża wzdęła się w pęcherz siny aż po szyję i twarz... Wąż grzechu w pobok leżał - zabity a czarny w juchy swej purpurze jak piekło samo!... Widziałem to wszystko na własne oczy - w łuczywa świetle. Bo igrce furtę wyłamawszy, siłą mnie tam zawlekli (pierwszego schwytanego mnicha), bym wyspowiadał jako że dziewka zipała pono jeszcze. Ale zanim mnie przez te gąszcze na wale tam przywlekli, już było i po niej... Ustrzegł Bóg (nawet pod tych igrców przemocą) od pochylenia się bodaj nad tym ścierwem... Choć oni za tę przemoc przepraszali mnie potem bardzo, po rękach wszyscy całowali, do kolan się moich garnęli i wypłakiwali swe żale w habit mój... Biedne to i żałosne plemię! (Może dał Bóg ustrzec bodaj te dusze przed diabłów naporem w onej chwili...) I to jeszcze widziałem w łuczywa świetle - pokazały żaki: palcem we krwi własnej maczanym wypisał goliard przed skonem te słowa dziwne na marmuru złomie... "Żem zdrabniał, żem niżył, uśmiertelniał ton! - rozszarpały mnie Bakchowe..." Na tym się urwały one słowa: już snadź dusza odlatywała zeń wtedy. "Rozszarpały Bakchowe..." Wiedźm, wiedźm szpony! Kobiecych chuci pazury widział goliard w chwili ostatniej strzyg wokół siebie taniec sabatowy!..."