Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
"Rok tysiąc osiemset dziewięćdziesiąty!..." - Chwytał się oburącz za skronie.
Długo siedział tak starzec na skrzyni skarbów swoich - pod czarnym skrzydłem melancholii.
I nie mogąc wymotać ducha z tych myśli pajęczyny, na poły bezwiednie, a smutną ręką, zaczyna znów kreślić cyfry jakoweś: sprawdza, liczy, mnoży...
Jakże się nie miały mylić obliczenia przeora, gdy brat furtian z palcem na ustach, a drugą dłonią na piersi, stał już od dawna na progu celi! Cierpliwie wyczekiwał mnich spojrzenia ojca, które mu przemówić pozwoli.
Tymczasem tuż nad klasztorem samym zagruchotał grzmot, potoczył się górą jak ta kula przez kręgle niebieskie. I trzasnął... Furtian poczuł nagły ból w piersiach, w uszach szum okrutny i ten szczypiący z nagła posmak w ustach.
"A słowo stało się ciałem! - zażegnywa gęsto przerażenie swe. - Chryste, z jakąż furią trzepnął piorun! pewnie w to złe miejsce za klasztoru granicą."
Z zaświstem jędz rozchichotanych a strugami ulewy smagała nawałnica małe okienko celi. Wejrzał wreszcie przeor ku tym szybom. "Burza" - stwierdził teraz dopiero. "Od dwóch godzin" - objaśnia furtian nie bez urągliwości w głosie.