lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Takim jawił mu się wówczas po nocy, gdy z ogrodu bram wylegały na gościniec zbiegłe od rodziców żaki. A po przelocie tego żurawianego klucza dusz tułaczych w oćmę księżycowego blasku wystąpił na gościniec on sam. Szedł wolno, wielki jak koń, kolebał tłusty zad na skokach i radach kozła; a tak stąpając, na fletni przygrywał sobie. Wyprowadzał w światy trzodę swą błędną on sam - w postaci własnej: Zły pasterz.

Tak było wonczas po nocy.

A gdy tu, w klasztoru ogrodzie, śród słonecznego roziskrzenia kwietnych i motylich barw, wraz z mnichem i kwiaty same zdały się nasłuchiwać muzyki jakowejś - nie rybałtowe gęśle rozlegały się tu snadź, lecz jego fletni głos! A gdy wraz z mnichem zamyśliły się na przedwieczerz i kwiaty, gdy wydało się duszy samotnej, że jest jak kwiat miodu pełna, gdy coś dobywało ją z pąkowych zatuleń, jak te róże w sadzie, i ku Stworzeniu sprężało ramiona mnicha. - Panowej fletni był to pewnie czar!... I uwodzenie.

Oto nagły w tej chwili szelest, stuknięcie i plusk w ziemię miękką przerażeniem wstrząsa mnicha. Opodal słychać drugi - trzeci - szmer i plusk taki... Skokówże to czyich wybijany w miękką ziemię takt? czy źrzałe jabłka osuwają się z gałęzi w ciszy letniego wieczora?