lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Pod jego stopnie bardzo nieśmiele zbliżają się waganty: dusze nazbyt snadź zahukane w życiu pogardliwością możnych, bo choć się podginają ich kolana ku uklęknieniu, każdy jedną rękę w tył wyciąga, poza się - kędy umknąć się wraz gotów pod niełaski wejrzeniem. Gdy w tej przypochlebnej pokorze wyraża się cała ich dola i natura ziemska, w gwałtownym sprężeniu drugiego ramienia jest jakby dusz tych krzyk, każdy w dłoni wyciągniętej podaje kwiat - za życia swego niechlebny plon: "Zmiłuj się nad nami!..."

Żaki niecierpliwe już się przepchały na klęczkach przed starsze towarzysze. I całują żarliwie popielicową obramkę modrego płaszcza na stopniach tronu. Ten żak z boku więcej miejsca sobie czyniąc odepchnął kamratów i całą głowę oto zatula w pochwycony rąbek Miłosierdzia. Goliard, że dłuższe lata żył na świecie, cięższe, widać, porachunki czyni pod dłonią na oczach. Gęśle swoje tym razem nie za votum daje, lecz jakby zwraca tam, skąd je był otrzymał. I zda się obliczać w sumieniu poety niedopełnienia wszystkich strun na gęśli, przez Boga darowanej. Żonglerzy i tu jeszcze, jak na świecie, pasą bardziej oczy niż dusze. Pieśniarz bosy, który za życia giezła się jeno dorobił i o niebieską nie troska się zawczas nagrodę: już gra, już śpiewa; sobie i Dziecinie. Gędziec kładzie dłoń poważną na strunach symfonii: jasną harmonią lazurów i tęczy grają kolory tu same.