Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
I zasłuchał się po niewoli w tę gędźbę przypomnianą.
Pod pierwsze tchnienie zachodu szumiały tak nad nim wszystkie jabłonki w sadzie. Rozwiały się kędyś motyle. Czerwonozłote odbłyski zorzy na drzewach sączą w dół ku kwiatom bursztynowe pyły. I klejnoty z nich czynią olbrzymie. Bo tym ogniściej rozpłonęły w tej chwili róż szkarłaty, tym głębsze stały się pod swym puchem szafiry irysów, tym soczystsze lilii nagie biele, wtopione w poświatę żarzy jak w złoto kart psałterzowych.
I chylą się w tej światła zastygłości wszystkie na rabatach róże, gdy dołem po ścieżkach rozsnuwać się jęły cieniów kobierce - jak gdyby na te dywany wstąpić miały słoneczniki zadumane w zorzach odwieczerzy...
I gasły zarazem ostatnie błyski niespokojnego na liściach światła: równa złocistości toń zalewa sad cały; jaśnieją w niej już tylko kształty, świecą kolory same. Uwyraźnia się rzecz każda postacią i duszą swoją. Zadumane zdają się w tej chwili drzewa i mury. Stworzenie całe spogląda na człeka, nie on zasię na nie.