Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Tak to wędrowałem, w ciągu dnia modliłem się, a wieczorami, zatrzymując się na nocleg, czytałem moje Dobrotolubije ku pokrzepieniu i pobudzeniu mojej duszy do walki z niewidzialnymi wrogami zbawienia.
Wreszcie odszedłszy od Odessy jakieś siedemdziesiąt wiorst, zobaczyłem coś wspaniałego: wielki tabor z towarem, ze trzydzieści wozów, i dopędziłem go. Jakiś woźnica jako przewodnik, szedł przy swoim koniu na przedzie, a pozostali, gromadą szli nie opodal. Droga biegła obok stawu, przez który przepływała woda; pokruszony wiosenny lód wirował niesiony przez nią ze straszliwym łoskotem. Idący przodem młody woźnica zatrzymał nagle konia, a zaraz musiał się zatrzymać cały tabor. Pozostali woźnice podbiegli, patrzą, a tu ten, co się zatrzymał, zaczyna ściągać ubranie. Pytają go, dlaczego to robi, a on powiada, że ma ochotę wykąpać się w stawie. Woźnice byli zdziwieni, jeden z nich zaczął się naśmiewać, inny zaklął, wyzywając go od głupców, a jego rodzony, starszy brat zaczął go powstrzymywać i nakłaniać, by jechał dalej. Ten jednak bronił się i w żaden sposób nie chciał posłuchać. Niektórzy spośród młodych woźniców zaczęli dla żartu czerpać wodę ze stawu wiaderkami do pojenia koni i lać ją na amatora kąpieli, jeden na głowę, inny za kołnierz; wołali: No, już my cię wykąpiemy. Jak tylko poczuł wodę, krzyknął: Och, jak mi dobrze i siadł na ziemi; lali na niego wodę dalej, a ten zaraz całkiem się położył i spokojnie umarł. Wszyscy się przestraszyli, nie rozumiejąc, czemu się to stało. Starsi woźnice, zmartwieni, mówili, że trzeba o tym zawiadomić sąd, inni dowodzili, że widać od urodzenia taka śmierć była mu pisana.