lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Bardzo im się to spodobało. Pan domu uściskał mnie z zachwytem, dziękował nieustannie, obejrzał moje Dobrotolubije i powiedział - Koniecznie muszę sobie tę książkę kupić, czym prędzej sprowadzę ją z Petersburga, a teraz, ku pamięci, przepiszę sobie rozdzialik, który przeczytałeś - podyktuj mi. I zaraz szybko i pięknie przepisał. Potem wykrzyknął - Mój Boże, przecież mam ikonę świętego Damasceńczyka (była to prawdopodobnie ikona Jana Damasceńskiego). Wziął ramkę, włożył pod szkło napisany fragment, powiesił pod ikoną i mówił Oto żywe słowo Bożego sługi pod jego wizerunkiem będzie mi często przypominać, by wypełniać tę zbawczą radę z całą płynącą z niej energią.

Potem poszliśmy jeść kolację. Przy stole, podobnie jak to było wcześniej, siedzieli z nami wszyscy - mężczyźni i kobiety. Jakie pełne nabożeństwa milczenie i cisza panowały podczas posiłku! Po kolacji wszyscy, dorośli i dzieci, długo modliliśmy się. Mnie nakłonili, bym odmówił akatyst ku czci najsłodszego Jezusa.

Potem służba udała się na spoczynek, a my we troje pozostaliśmy w pokoju. A to dopiero! Pani domu przyniosła mi białą koszulę i pończochy! Pokłoniłem się jej do stóp i mówię Pończoch, mateńko, nie wezmę. Nie nosiłem ich od urodzenia, przyzwyczajeni jesteśmy do onuc. Wtedy znowu wybiegła i przyniosła swój stary kaftan z cienkiego żółtego sukna i rozcięła go na dwie onuce. A pan domu powiedziawszy - Ależ temu biedakowi prawie rozwaliły się chodaki, przyniósł swoje nowe wielkie buty, takie, co to je jeszcze nakładał na buty z cholewami, i zaraz mi mówi: Idź do tamtego pokoju, nikogo tam nie ma, zmień na sobie bieliznę. Poszedłem, przebrałem się i wróciłem do nich. Posadzili mnie na krześle i dalej mnie obuwać: pan domu zaczął mi owijać nogi onucami, a pani naciągała buty. Najpierw opierałem się, ale kazali mi siedzieć i mówili - Siedź cicho, Chrystus swoim uczniom nogi mył! Cóż miałem robić? Zacząłem płakać, a potem rozpłakali się i oni.