lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Sprawdziwszy, że nikogo w pobliżu nie ma, otworzył drzwi na taras i wybrał aleję, która wydała się mu najprościej prowadzącą do owej kamiennej ławki pod starą lipą.

Nie mógł jej wszakże odszukać i już zaczął tracić nadzieję, że zobaczy się z tym Ponimirskim, gdy usłyszał w pobliżu ujadanie ratlerka.

- Jest! - ucieszył się.

Istotnie, w pobliżu ujrzał pokracznego pieska obskakującego dookoła pień rosochatego kasztana i szczekającego zawzięcie. Podniósł wzrok i ku swemu zdumieniu zobaczył młodego hrabiego usadowionego w rozwidleniu gałęzi.

- A, jest pan - zawołał ten z góry - to doskonale. Zeskoczył lekko na ziemię i skinął Dyzmie głową.

- Nie zadenuncjował mnie pan przed Kunikiem? - zapytał nieufnie.

- Broń Boże. Zresztą nie ma go w domu.

- To dobrze. Zdziwił się pan, że siedziałem na drzewie?

- Nie, dlaczego...

- Widzi pan, to atawizm. Czasami odzywa się w człowieku nieprzeparta chęć powrotu do pierwotnych form bytowania. Nie zauważył pan tego, panie ten... No, jak się pan nazywa?

- Dyzma.

- Aha. Dyzma. Głupie nazwisko, a imię?