Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
- Tak to - mówił Kunicki nakładając czapkę - widzi pan, niech się pan nie zraża, ale między mną i żoną zawsze jest to wielkie nieporozumienie. Ona, panie, idealistka, romantyczna, utopie różne w główce - młoda jeszcze. Zmądrzeje. A córka?... Hm... Kasia z nią trzyma, bo też jeszcze smarkata. Zresztą baby zawsze razem trzymają.
Przed podjazdem stał oryginalny zaprzęg, rodzaj eleganckiej biedki na dwóch kołach, z parą gniadych w lejc. Usadowili się wygodnie na miękkich poduszkach i Kunicki strzelił z bata. Konie ruszyły ostrym kłusem.
- Co, ładne szkapiny? - zmrużył oko Kunicki. - Kupiłem tę parkę na wystawie rolniczej w Lublinie. Złoty medal! Co?
Istotnie, gniade szły jak lalki i Dyzma przyznał, że są wspaniałe.
- Najpierw pokażę panu moje ministerstwo kolei - mówił Kunicki - dwadzieścia dwa kilometry toru z dwoma rozgałęzieniami. Pojedziemy do pierwszego, w moim lesie.
Skręcił z klonowej alei i miękką gruntową drogą jechali dobre pół godziny wśród gęstych łanów dojrzałego żyta. W powietrzu panowała cisza, lecz upał nie był dokuczliwy.