Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
- No jakże? - pytał Kunicki, gdy znowu znaleźli się w jadalni, nie zdążył jednak otrzymać odpowiedzi, otworzyły się drzwi i weszły oczekiwane panie.
- Pozwólcie - rzekł Kunicki podprowadzając Dyzmę - że wam przedstawię: pan Dyzma.
Starsza, jasna blondynka, z uśmiechem podała rękę.
- Bardzo mi przyjemnie. Wiele słyszałam o panu.
Młodsza od niej, szatynka, o chłopczykowatej powierzchowności i żywych ruchach, mocno uścisnęła dłoń Nikodema, przyglądając się mu tak bezceremonialnie, że aż się zdetonował
Na szczęście nic nie potrzebował mówić, gdyż Kunicki terkotał bez przerwy. Miał zatem czas przyjrzeć się obu paniom. Blondynka mogła mieć najwyżej dwadzieścia sześć lat, szatynka może dwadzieścia czy dwadzieścia dwa. Zdziwił się tym, gdyż pamiętał, że Kunicki mówił mu o żonie i o córce. Tymczasem obie mogły być tylko córkami, chociaż nie wyglądały na siostry. Blondynka, aczkolwiek kształtna i smukła, nie mogła być nazwana szczupłą. Małe lecz wydatne zmysłowe usta, łagodny owal twarzy i ogromne, niemal nieproporcjonalnie duże, mocno błękitne oczy - zdradzały naturę marzycielską. Elegancka letnia sukienka z surowego jedwabiu odsłaniała szyję i ramiona olśniewającej białości.