Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Ba! Żeby chociaż ze trzy miesiące wytrwać. A może pól roku?...
Uśmiechnął się do siebie. Później można by na procenty chociażby pożyczać i żyć jak jaśnie pan, nic nie robiąc.
Tylko trzeba kołować starego jak najdłużej i mieć się na baczności, żeby się nie wsypać. W ogóle mówić jak najmniej, a o sobie ani jednego słówka. Stary też nie w ciemię bity i jakby tylko najmniejsze podejrzenie powziął - przepadło wszystko.
Świtało już, gdy konduktor wszedł i zameldował, że dojeżdżają do stacji Koborowo.
Dyzma zaniepokoił się, czy też Kunicki pamięta, że on ma tym pociągiem przyjechać.
Okazało się wszakże, że pamiętał. Do wysiadającego Nikodema podszedł zaraz lokaj w liberii.
- Czy to wielmożny pan do państwa Kunickich?
- Tak.
- Samochód czeka przed stacją, panie administratorze - rzekł służący i zabrał walizy.
Usadowiwszy się w luksusowym wozie, Nikodem pomyślał:
- Pan administrator generalny dóbr Koborowo. Trzeba będzie zafundować sobie karty wizytowe.
Równa jak stół droga szła przez jakiś czas wzdłuż toru, później przy malowniczym, na wpół zrujnowanym młynie wodnym wyginała się na obłym mostku i skręcała w prawo, mijając liczne zabudowania fabryczne, które gęsto obsiadły bocznicę kolejową.