Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
- Cóż ja pocznę! Cóż ja pocznę!
- Bo co się stało? - zapytał Dyzma za współczuciem. Kunicki rzucił się na krzesło i otarł pot z czoła. Sepleniąc jeszcze bardziej niż zwykle, zaczął opowiadać Nikodemowi, że żądają koniecznie dokumentów z procesu, że musi je dostarczyć najpóźniej do jutra do ósmej wieczór, a że ruszyć się nie może, bo ma audiencję u ministra o jedenastej rano, a minister przecie wieczornym pociągiem wyjeżdża na cały miesiąc.
- Ratuj pan, kochany panie Nikodemie, radź, co zrobić? Co począć?
- Hm... prosta rada: depeszuj pan do Koborowa, by panu te dokumenty wysłali.
- Ba! - zawołał Kunicki - żeby to było możliwe! Dokumenty są w kasie ogniotrwałej, a klucze przecie mam ze sobą.
- No, to trzeba zaraz kogoś posłać. Ma pan przecie swój samochód. Może szofera?
- Szofera?! Królu złoty! Jakże ja mogę szoferowi dać klucze od kasy?! Tam są pieniądze i papiery, i biżuteria, i najdrobniejsze dokumenty olbrzymiego znaczenia.... Boże, Boże, co począć, co począć?!...
Dyzma zamyślił się.
- No dobrze, a nie ma pan w Warszawie nikogo zaufanego?