Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Kunicki, uradowany, zapewnił kochanego prezesa, że oczywiście me wyjedzie, aby w razie potrzeby służyć informacjami, chociaż jest przekonany, że te nie będą potrzebne człowiekowi mającemu tak genialną głowę.
Wejście Krzepickiego z korespondencją przerwało potok jego wymowy. Pożegnał się z Dyzmą, zamawiając się na jutro, i wyszedł.
- To znany spryciarz - zauważył Krzepicki.
- Ho, ho i jaki - potwierdził Nikodem - takiego niełatwo wykiwać. Długa twarz Krzepickiego rozszerzyła się w lekceważącym uśmiechu.
- Moim zdaniem, panie prezesie, nie ma takiego wielkiego spryciarza, który by nie znalazł większego, co go nabije w butelkę.
Dyzma roześmiał się szczerze. Sam siebie uważał właśnie za takiego spryciarza. Wydało mu się nawet, że rozumie to i Krzepicki, co zdawał się mówić poufały uśmiech na jego twarzy.
- No, co pan kalkulujesz? - zapytał Dyzma.
- Kalkuluję - odparł Krzepicki, spuszczając oczy - że nasze czasy należą do tego, co umie łapać okazję.
- Niby jaką okazję?
Krzepicki zadarł głowę, przeciągnął dłonią po ostro wystającej grdyce i rzucił niedbale: