Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Toteż prawie nie opierał się i po kilku chwytach dał się wciągnąć w piruet i położył się brzuchem na dywanie.
Wielaga stanął nad nim i usiłował przewrócić go na wznak. Trwało to kilka minut. Widząc, że nic nie wskóra, z pasją zaczął nacierać mu kark.
- Co on robi? - zapytała panna Marietta.
Wareda pochylił się ku niej i nie odwracając oczu od areny, objaśnił:
- To nazywa się masaż. Uważa pani, bić nie wolno, ale taki masaż jest dopuszczalny. Tym sposobem rozgniata się mięśnie karku i znacznie je osłabia.
- No i skóra od tego boli.
Widocznie i Włoch doszedł do tego przekonania, gdyż poderwał się nagle i wymknąwszy się z rąk przeciwnika, chwycił go w pasie z tyłu.
Miał jednak zbyt krótkie ręce, jak na objętość Wielagi. Ten bowiem jednym wdechem natężył brzuch i splecione dłonie Tracca rozsunęły się natychmiast.
Galeria przyjęła ten efekt rzęsistymi oklaskami.
W ogóle od początku nie ulegało wątpliwości, że wszystkie sympatie widowni są po stronie zapaśnika polskiego.
Tymczasem walka nie dawała rezultatów, co doprowadziło Wielagę do nieukrywanej wściekłości. Podniecały ją okrzyki z galerii: