Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
- Chciałbym jechać - odezwał się po pauzie.
- Ależ proszę, samochód do pańskiej dyspozycji. W pożegnaniu nie było nic szczególnego i to właśnie jeszcze bardziej detonowało Nikodema. Gdy auto skręciło na szosę, obejrzał się.
- To świnie! - rzekł z przekonaniem.
- Słucham jaśnie pana - odwrócił się szofer.
- Jedź pan, jedź pan, nie do pana gadam.
- Przepraszam.
Rozmyślał o ubiegłej nocy. Czuł trochę strachu. Wspomnienie, że wszystko odbywało się nie bez udziału diabła, gniotło go najbardziej. Natomiast cieszył się z odkrycia, że w tych najwyższych sferach towarzyskich ma takież prawa jak każdy hrabia czy książę. Ba, większe. Muszą go słuchać, a niech na którą z nich tylko palcem kiwnie, to przyjdzie jak pierwsza lepsza z ulicy.
Jakże inaczej wyobrażał je sobie, ilekroć widywał te dumne i eleganckie damy...
Roześmiał się z zadowoleniem.
Prawdę mówi Krzepicki: wszystkie takie same dziwki...
Zaczął padać deszcz. Gdy samochód zatrzymał się na Wspólnej, lało jak z cebra.
Szybko przebiegł chodnik i wszedł do bramy. Gorzej było ze schodami.