lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Po sutym obiedzie myśl pracowała leniwie i Nikodem rozciągnął się na sofie, by spokojnie rozważyć swoją sytuację.

Nie odstępowało go uczucie niezadowolenia i obawy przed północną uroczystością. Pojęcia nie miał, jaką rolę będzie musiał w tym wszystkim odegrać. Co każą mu robić? Wprawdzie ma tam być główną personą, ale me wie, czego od głównej persony te baby będą wymagały... Zresztą wszystko jest możliwe: a jeżeli każą mu wywołać diabła?

- Tfu! - splunął na dywan.

Przyszło mu do głowy, że ostatecznie może wykręcić się chorobą. Na przykład reumatyzm. Już raz oddał mu doskonałe usługi w Koborowie...

Przypomnienie Koborowa rozrzewniło go. Jakaż tam cisza, spokój, dobre żarcie, żadnej roboty... No i Nina... Ta lubiła całować się!

Stwierdził, że jednak w Koborowie było najlepiej, zwłaszcza po wyjeździe Kasi. Diabli nadali ten cały projekt Kunickiego, przez który wrobił się na prezesa banku...

Uśmiechnął się do siebie.

No, bracie, nie narzekaj, nie narzekaj, naprawdę to nie ma na co!

Myśl snuła się coraz wolniej, obfita doza pokarmu zrobiła swoje. Nikodem zasnął.