Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
- Drogi panie, niechże mi pan nie odmawia, dopiero jedenasta, wypije pan ze mną kieliszek dobrego węgrzyna! Tutaj stoję, w Europejskim, zaraz na pierwszym piętrze. Mam do pana bardzo ważną sprawę. No, drogi panie Dyzma, nie odmówi mi pan przecie! Usiądziemy, panie, w ciszy, wygodnie, przy dobrym winku... No? Na pół godzinki, na kwadransik.
Jednocześnie niemal ciągnął Dyzmę. Wyszli do westybulu i po chwili znaleźli się w obszernym pokoju. Kunicki zadzwonił na służbę i kazał podać węgierskie.
W tymże czasie na dole kołowrotek oszklonych drzwi za każdym obrotem wyrzucał z wnętrza ucylindrowanych panów i strojne damy. Stojący na skraju chodnika szwajcar wywoływał samochody.
- Auto pana ministra Jaszuńskiego!
Zajechała lśniąca limuzyna i minister, żegnając się z pułkownikiem Weredą, zapytał:
- Słuchaj no, Wacek, jak się nazywa ten twój facet, co to tak Terkowskiego objechał?
- Byczy facet - stanowczo oświadczył nieco chwiejący się na nogach pułkownik - nazywa się Dyzma, pierwszorzędnie objechał...
- To zdaje się jakiś ziemianin czy przemysłowiec, bo wiesz, jest w przyjaźni z tym znanym Kunickim, co to miał proces o dostawę podkładów kolejowych.
- Powiadam ci, byczy gość. Prosto z mostu go, panie tego.
- Tak, to musi być silny charakter. Wierzę we frenologię. Czaszka naprzód podana i bardzo rozwinięta szczęka. Wierzę we frenologię. No, serwus!
Zawarczał motor, trzasnęły drzwiczki. Na chodniku pozostał pułkownik.
- Urżnął się czy co, do licha - rzekł do siebie - co ma wspólnego charakter z chronologią?...