Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Na dworcu Nina była bardzo wzruszona. Wprawdzie nie mogła pożegnać Nikodema tak, jakby tego pragnęła, jednakże wzrok jej wyrażał tyle, że starczył za najgorętsze pocałunki.
W przedziale pierwszej klasy Dyzma był sam. Kunicki bowiem dał napiwek konduktorowi, tłumacząc, by ten nikogo tam nie wpuszczał, gdyż to jedzie sam pan Dyzma, wielka figura, osobisty przyjaciel wszystkich ministrów.
Było to straszne pijaństwo. Nikodema przywieziono do hotelu pijanego w sztok i na rękach wniesiono do jego numeru.
Bo też było co pić. Teraz, gdy oprzytomniał, jeszcze nie mógł wyjść z podziwu nad zdarzeniami ubiegłego dnia, które zaznaczyły się w jego umyśle jakimiś chaotycznymi liniami.
Więc posiedzenie w wysokiej sali, posiedzenie, na którym on, Nikodem Dyzma, siedział przy jednym stole razem z premierem, razem z ministrami, jak równy z równymi, za pan brat.
Czytanie jakichś sprawozdań, jakichś cyfr... I jedna chwila, gdy wszyscy zaczęli mu ściskać ręce za to, że powtórzył to, co poradził Kunicki na magazynowanie zboża. Jak oni to nazwali?... Aha, lombard. Śmieszne! Dotychczas sądził, że lombard służy jedynie do zastawiania zegarka lub ubrania... A później co zapytanie premiera: