lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

Rozdział dziewiąty


Dni biegły równe, pogodne i jasne. Dyzma zadomowił się w Koborowie i czuł się jak u siebie w domu; Wprawdzie zły był trochę na Ninę za jej stanowczość, z jaką upierała się przy zachowaniu wierności małżeńskiej aż do nadejścia chwili wyzwolenia, jednakże nie cierpiał z tego powodu. W naturze Nikodema Dyzmy nie leżała umiejętność silnych pragnień, nie mówiąc już o namiętnościach.

Jadł dobrze, spał dobrze i próżnował.

Czuł się z tym wszystkim znakomicie. Przytył nieco i opalił się, gdyż dla zabicia czasu wtoczył się trochę po okolicy. Początkowo robił to konno, lecz po kilku wycieczkach doszedłszy do spostrzeżenia, że to strasznie trzęsie, chodził już piechotą. Obejrzał jeszcze raz całe gospodarstwo, tartaki, papiernię, młyn, gdy go coś zaciekawiło, wypytywał oficjalistów, którzy na jego widok zdejmowali czapki. Wiedzieli, że nie z byle kim mają do czynienia.

Otaczała Dyzmę atmosfera głębokiego szacunku i podziwu.

Jedynymi chmurami na błękicie tych jasnych dni były scysje z panną Kasią.

Wprawdzie awantury, wywoływane przez nią, dotyczyły raczej Niny, lecz nieraz mimochodem zawadzały i o Nikodema. W jednym wypadku - było to przy śniadaniu - gdy mu bardziej dopiekła, a każde jego zdanie wyszydzała bez miłosierdzia, Dyzma warknął: