lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Klepnął Nikodema końcami palców po ramieniu i zapytał:

- Isn't it, old boy?

Dyzmie żyły nabrzmiały na skroniach. Wytężył pamięć i - o ulgo! - wypowiedział słowo, jedno jedyne angielskie słowo, jakiego w dystyngowanym towarzystwie łaskowskim od czasu do czasu używał syn rejenta Winder.

- Yes.

Odpowiedź ta jeszcze bardziej rozbawiła Ponimirskiego, natomiast Nina, widząc speszenie Nikodema i kładąc je na karb przykrości przestawania z nienormalnym dawnym kolegą, oświadczyła, że muszą już wracać. Ku jej radości brat nie objawił chęci zatrzymania Dyzmy i pożegnał się z nim bez nowych ekstrawagancji.

- Biedny Żorż - odezwała się w alei - czy bardzo się zmienił?

- Nie, nie bardzo. Może mu to przejdzie...

- Niestety... Widziałam, jak przykre na panu wrażenie wywarła jego choroba. Może źle zrobiłam, że zaprowadziłam pana do Żorża.

- Dlaczego?

- Wie pan, panie Nikodemie, niech pan go lepiej nie odwiedza, bo to nawet i jemu może szkodzić. Lekarze mówią, że obcowanie z ludźmi działa nań podniecająco, a zalecili ograniczenie podnieceń do minimum.

- Jak pani chce.

- Ja niczego nie chcę - przytuliła się do jego ramienia - tylko informuję, bo przecie wiem, że zrobi pan tak, jak będzie najmądrzej i najlepiej.

Zaczęła mówić o wiośnie, którą ma w duszy, i o tym, że najlepiej na teraźniejszość oczy zamknąć, uważać ją za jakiś nierealny sen, który minie, musi minąć, minie prędko. Gdy zażądała od Dyzmy, by powiedział, że również w to wierzy - ten nie robił jej żadnych trudności.