Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Jednocześnie dobiegł jego uszu głos:
- Pan pozwoli, że z nim wypiję?
Obok stał wysoki brunet w mundurze pułkownika i uśmiechał się doń jakoś dwuznacznie.
Podnieśli kieliszki do ust i wypili. Pułkownik wyciągnął rękę.
- Jestem Wareda.
- Jestem Dyzma - odpowiedział jak echo, ściskając dłoń.
- Winszuję panu - pochylił się ku Dyzmie pułkownik - świetnieś pan tego Terkowskiego osadził. Widziałem. Dyzmie wystąpiły rumieńce na policzkach.
- Aha - pomyślał - ten mnie zaraz wyprosi. Ale jak oni to grzecznie zaczynają...
- Cha, cha - cicho zaśmiał się pułkownik Wareda - jeszcze teraz krew pana zalewa na wspomnienie tego cymbała. Winszuję, panie... Dyzma. Terkowski dawno nie dostał takiej nauczki. Zdrowie pańskie!
Wypili i Dyzma połapał się w sytuacji o tyle, że pojął, iż między owym grubym, Terkowskim, a pułkownikiem musi być na pieńku.
- Głupstwo - rzekł - szkoda tylko... tej... sałaty i talerzyka. Wareda wybuchnął głośnym śmiechem.
- Pyszny kawał! Ależ pan jest złośliwy, panie Dyzma, pańskie zdrowie!
- Wie pan - dodał po chwili, stawiając kieliszek - że to pierwszorzędny kawał: Terkowski głupstwo, ale szkoda sałaty!