Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
- A cóż mi zrobią? - pomyślał. - Najwyżej wyrzucą za drzwi. Zresztą, na pewno tyle ludzi tam będzie...
Wyjął przybory do golenia i zaczął się przebierać. Pracując w czytelni powiatowej, podczas długich godzin przedobiednich, kiedy prawie wcale nie było roboty, z nudów czytywał książki. Nieraz też trafił na opis balów i rautów, urządzanych przez różnych hrabiów i ministrów. Wiedział - o ile książki opisywały prawdę - że na takich wielkich przyjęciach zazwyczaj bywa wiele osób nie znających się wzajemnie i że zatem może mu się udać to, zdawałoby się ryzykowne, przedsięwzięcie. Zwłaszcza jeżeli nie będzie specjalnie wyróżniał się wśród gości. Barcikowie siedzieli przy stole, zajadając kartofle i popijając herbatę.
- Jedzenie, dużo jedzenia - myślał Dyzma - mięso, chleb, ryba... Umył się nad zlewem, rozczesał szorstkie włosy i naciągnął krochmaloną koszulę.
- A nie mówiłam, że na wesele idzie - powiedziała Walentowa. Jej mąż obejrzał się na sublokatora i mruknął:
- Co nam do tego.
Dyzma z trudem dopiął sztywny kołnierzyk, zawiązał krawat i naciągnął frak.