lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


_ Wspaniały, wspaniały - powtarzał Wareda z zachwytem, sadowiąc się obok Dyzmy. - Musiał pan grubo beknąć za ten wózek. Jakieś osiem tysiączków dolarów, co?

Auto ruszyło i korzystając z warkotu motoru, który zagłuszał słowa, Nikodem odparł:

- He, he, z ogonkiem.

W drodze umówili się, że spotkają się wieczorem na kolacji w "Oazie".

- Tam najlepiej, bo spotkamy wielu znajomych. Zna pan Ulanickiego?

Dyzma nie znał, lecz w obawie, że może to być jakaś osobistość znakomita, zapewnił, że zna tylko ze słyszenia.

Po odwiezieniu pułkownika do sztabu Nikodem wrócił do hotelu i kazał szoferowi przyjechać na dziesiątą wieczorem. Sam wszedł do kawiarni, a znalazłszy z trudem stolik i zamówiwszy herbatę z ciastkami, zaczął zastanawiać się, co zrobić z czasem, lecz nic mu na myśl nie przychodziło. W Warszawie nie znał nikogo, a przynajmniej nikogo takiego, kogo by dziś, zajmując wysoką pozycję administratora, spotkać pragnął. Na wspomnienie Barcików aż wstrząsnął się wewnętrznie. Ich zadymiona izba była dlań takim samym symbolem ponurej rzeczywistości, do której trzeba będzie wrócić, jak i wspomnienie brudnej, zakapanej atramentem tak zwanej "salki" urzędu pocztowego w Łyskowie. Wiedział, że wkrótce skończy się jego piękna przygoda, lecz wolał o tym nie myśleć.