Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
-Jakże wam? - zapytał Cyprianowicz.
-A pokąsał nas, taki syn - odpowiedział Łukasz wypluwając obficie krew - ale się jeszcze pomścimy.
-Całkiem ręką nie władnę, bo mi kość nadwerężył - dorzucił Marek. -Oj, pies!... Oj!
-A Mateusz nade brwiami cięty - rzekł Jan. -Trzeba by chlebem z pajęczyną ranę założyć, ale tymczasem i śniegiem tamuję.
-Żeby nie to, że mi ślepie zalało... - ozwał się Mateusz - byłbym...
Lecz nie mógł dokończyć, bo osłabł z utraty krwi - i przerwał mu Łukasz, którego porwała nagła złość:
-A chytry, psiakrew - rzekł - bo patrzy jak panna, a dźga jak gad.
-Tej chytrości właśnie mu nie daruję! - zakrzyknął Jan.
Lecz dalszą rozmowę przerwało im parskanie koni. We mgle zamajaczyły sanie, po czym stanęły tuż przy Bukojemskich. Ze sani wyskoczył Taczewski i kazał woźnicy złazić.
Chłop spojrzał na Bukojemskich, obrzucił bystrym spojrzeniem Taczewskiego i Cyprianowicza i nie ozwał się ani słowem, tylko na twarzy odbiło mu się jakby zgorszenie i odwróciwszy się na chwilę do koni, przeżegnał się: