Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
-Wina! - zawołał pan Pągowski.
Ale puchary były pełne, więc nie trzeba było nalewać. Stary Krzepecki, ojciec Marcjana, podniósł się ociężale z krzesła, chcąc widocznie przemówić. Wszyscy zwrócili na niego oczy, a starsi poczęli otaczać dłońmi uszy, aby lepiej dosłyszeć, co powie, lecz on jął tylko poruszać przez dłuższą chwilę ustami, przy czym broda schodziła mu się prawie z nosem, albowiem wcale nie miał zębów.
Tymczasem, pomimo że na dworze była odwilż i ziemia miękka, z drugiej strony dworu dał się słyszeć jakby głuchy turkot - i rozległ się dość długo, jakby ktoś dwa razy objeżdżał dziedziniec. Więc stary Krzepecki, który już był podniósł kielich, postawił go znów na stole i począł patrzyć na drzwi.
A za nim uczynili to wszyscy inni.
-Zobaczyć, kto przyjechał! - rzekł do czeladnika pan Pągowski.
Pachołek skoczył i zaraz potem powrócił.
-Nie masz nikogo - rzekł.
-To dziwne - ozwał się prałat Tworkowski - słychać było wyraźnie.
-Wszyscy słyszeliśmy - odrzekł jeden z bliźniaków Sulgostowskich.
-I psy przestały wyć - dodał drugi.