lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

-A kiedyżeście Pągowskiego spotkali? - zapytał ksiądz.
-Wczoraj. Właśnie pana Grothusa odprowadzał. Wiecie, dobrodzieju, gdzie jest karczma, co się "Mordownia" nazywa. Zajechali tam koniom wytchnąć i nas zastali. Począł tedy Pągowski o różne rzeczy wypytywać, a i o Jacka też.
-O mnie? - zapytał Taczewski.
-Tak. "Czy to prawda (pyta), że Taczewski do chorągwi jedzie?"
-Powiadamy: "Prawda!"
-"A kiedy?"
-"Pono wkrótce". Tak Pągowski znów mówi: "To dobrze, ale chyba do piechoty".
Na to rozgniewaliśmy się wszyscy, a Mateusz powiada:
-"Jegomość takich rzeczy nie suponuj, bo Jacek teraz nasz przyjaciel i musielibyśmy się za nim ująć". I że to zaczęliśmy trochę sapać, więc on się pomiarkował i rzekł:
-"Nie mówię ja tego z jakiej osobliwej nieżyczliwości, jeno wiem, że Wyrąbki - nie starostwo".
-Starostwo nie starostwo, a jemu zasię! - zawołał ksiądz. -Niechże sobie tym głowy nie zaprząta.
Widocznie jednak pan Pągowski odmiennego w tej sprawie był zdania i zaprzątał sobie głowę Jackiem, albowiem w godzinę później pachołek przyniósł razem z nowym gąsiorkiem miodu list z pieczęcią i rzekł: