lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


dla przygotowania jej krają kalosze na drobniutkie kawałeczki, gotują w ukropie i gorące jeszcze zlepiają i zaokrąglają za pomocą kręcenia pomiędzy dłońmi - przy czym trzeba być zawczasu przygotowanym na boleśne oparzenia skóry, na bąble i rany.

Produktem pobocznym, przy fabrykowaniu piłek gumowych otrzymywanym, jest tak zwana "guma strzelająca". Piękna to rzecz i przez znawców wysoko ceniona. Ale jak trudne, mozolne i... wstrętne jest jej przygotowanie!

Kataryniarz, który usadowił się na ostatniej ławce wśród mało inteligentnego towarzystwa "zjadaczów chleba" (w dosłownym tych słów znaczeniu), po całych godzinach, podobnie jak i oni, porusza szczękami. Ale gdy ci wychowańcy wiejskich zaścianków mocnymi, zdrowymi zębami mielą razowiec, on żuje - kawałek starego kalosza...

Wiele godzin, a nawet i dni poświęcić trzeba na to niemiłe żucie, aby z twardej, śliskiej, skrzypiącej wśród zębów gumy otrzymać wreszcie masę do czarnego ciasta podobną, która daje się w palcach ugniatać jak wosk.

Małe kulki tego ciasta kupują na wagę złota uczniowie - najmłodsi co prawda. Kupują je do zabawy. Zabawa na tym polega, że kulkę najpierw rozpłaszcza się na kształt małego naleśnika, następnie brzegi tego naleśnika zlepiają się ze sobą jak najszczelniej, z pozostawieniem we środku pustej, a właściwie powietrzem wypełnionej przestrzeni. Ta uwięziona kulka powietrza tworzy bąbelek, który po naciśnięciu palcem pęka, wydając lekki trzask...

Właśnie dla owego trzasku nazywa się ta guma "strzelającą". Kataryniarz, którego kieszenie zawsze są wypchane "parciankami", "krowiankami", "dętkami" itp., zawsze również, dla chętnego i gotówką płacącego nabywcy, ma przygotowany między zębami lub pod językiem - kawałek "strzelającej gumy".

Z uznaniem dla niebieskich mundurków zaznaczyć należy, że posiadając wśród siebie czterech wymienionych "artystów", umieją każdemu wymierzać, co mu się należy.

Konopkę wielbią, Welinowicza chwalą, Hefajstosa lubią, Kataryniarzowi zaś płacą i - w oczy mu mówią, że jest "marny geszefciarz"...