Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Ale Sprężycki nic sobie z tego nie robił...
Zaufany w swe zdolności, pilny przy tym i punktualny, przeświadczony we własnym sumieniu, że obowiązki prymusa spełnia uczciwie - o resztę nie dbał.
Był zaś z natury żywy jak skra, równie biegły w wymienianiu państewek, składających "Rzeszę Niemiecką" (jeszcze jej wówczas Bismark w jedną całość nie spoił!), jak w prawidłach "palanta" i "ekstry" - chłopiec, słowem, do różańca i do tańca.
Pod tym względem Ślimacki wyobrażał jego zupełne przeciwstawienie. Spokojny, zimny, z jasnymi włosami i oczyma, z głosem piskliwym, z ruchami powolnymi, nigdy nie brał udziału w zabawach uczniowskich, nigdy nie dokazywał, nigdy się nie uśmiechał.
Profesor Luceński nazwał go "Rybą"...
Jednego dnia prymus Sprężycki, uprosiwszy kolegów o jak największą spokojność, wystąpił na środek klasy, żeby im pokazać, jak to się tańczy "polkę-ułankę". Była wówczas ta polka w modzie i Sprężycki znakomicie wykonywał ją solo, popisując się na wieczorkach tańcujących u rodziców i znajomych. Przed kolegami tańczył "ułankę" z mnóstwem dodatków własnego wynalazku... Zachwycali się nimi wszyscy - prócz Ślimackiego, który nieznacznie wymknął się z klasy.