Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Młody Księżopolczyk, choć piastuje godność "knota", jest sporym już, lat trzynastu, może nawet czternastu, wyrostkiem. Wieś często przysyła szkole takich, niekiedy i starszych, wychowańców. Spóźnili się z nauką, bo musieli ojcu pomagać w polu, w stajni, w lesie, w oborze.
Zdrowi, krzepcy fizycznie, imponują z początku kolegom siłą ręki, zębów (podnoszą w zębach stolik stojący na katedrze), bark (obnoszą po czterech na raz malców, siadających im na ramionach i plecach) - potem jednak poznawszy, że siłą pięści nie można wywalczyć nie tylko nagrody i pochwały, ale nawet promocji, tracą humor, przygarbiają się, mizernieją... Wówczas też odbywa się w nich stanowczy przełom, o całej przyszłości stanowiący. Jedni z zimną, żelazną, prawdziwie chłopską zawziętością zabierają się całą siłą do nauki, "kują" po całych dniach i nocach, nie wiedzą, co zabawa i odpoczynek, i w końcu wyrastają na dzielnych co się zowie ludzi. Inni po prostu - rejterują.
Znalazł się raz pomiędzy "knotami" wyrostek z wysypującym się już wąsem, wysoki, barczysty, z głosem dojrzałego już mężczyzny. Siedział na ostatniej ławce i kuł a kuł. Pomimo "kucia" promocji nie otrzymał.