Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Głos olbrzyma brzmi tak groźnie, a oczy Radzickiego ciskają tak straszne błyskawice, że przezorniejsi śpieszą zażegnać burzę w zawiązku, nie dopuszczając zapaśników do siebie.
- Z Radzickim skończone! - obwieszcza z wyniosłości kloca najwyższy arbiter. - Niech wystąpi trzeci z kandydatów na bohatera: Bellon alias Balonik. Uciszcie się, panowie, i słuchajcie, co ów powie.
"Ów" wyskakuje przed audytorium, maleńki, pyzaty, rumiany, istna piłeczka.
- Miałem skoczyć z huśtawki - mówi wesoło.
- Tak. Z huśtawki rozbujanej. Skoczyłeś?
- Skoczyłem.
- I cóż?
- Ano, niech powiedzą świadkowie. Występuje Sitkiewicz i dwaj inni jeszcze.
- Chcieliśmy do tego nie dopuścić - mówi Sitkiewicz - ale smarkacz uparł się i skoczył.
- Ty, Sitko - woła zaperzony malec - tylko bez "smarkaczów"! "Balonikiem" pozwalam się nazywać, ale za "smarkacza" możesz oberwać.
- Skoczył - ciągnie tamten, nic sobie z pogróżek nie czyniąc - no, i naturalnie, rękę złamał.
- Kłamiesz. Nie złamałem, lecz zwichnąłem.
- Jedno licho.
- Nie jedno. W tydzień później mogłem już był skakać po raz drugi.