lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany


Starsi przechadzali się pojedynczo, młodsi trójkami, stosownie do reguły zakonnej. Nie słyszało się rozmów głośnych ani tym bardziej śmiechu.

Księża mruczeli pacierze, odczytywali półgłosem brewiarz lub siedzieli na ławkach kamiennych w zupełnym milczeniu, to wodząc oczyma po drzewach i niebie, to z głową zwieszoną w ziemię się wpatrując.

Czasem tylko wielki, otyły ojciec Łazowski, pociągnąwszy większy niż zwykle niuch tabaki, wystrzelił potężnym kichnięciem, a w odpowiedzi w różnych stronach ogrodu zaszemrały łacińskie życzenia.

Raz wszakże przeżył Sprężycki chwilę gorącą. Siedzi sobie na grubym konarze gruszy jak na koniu i zbierając rzekomo liszki, przygląda się przeorowi, co nie opodal, wsparty plecami o starą lipę, zdrzemnął się nad wielką, na kolanach rozłożoną księgą - gdy nagle dobiegło go z dołu zapytanie:

- Cóż to, panie święty, Jaśka nie ma?...

Pytającym jest ksiądz prefekt we własnej osobie. Zapytuje o Jaśka-ogrodniczka, którego rolę pełni pozornie Sprężycki.

- Nie... nie ma... - bełkoce wystraszony chłopiec.