Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
- Moje nazwisko: Mieszkowski Piotruś!...
- Piotruś? - wrzeszczy tamten starając się przekrzyczeć hałasujących w pobliżu kolegów. - Bardzo mi przyjemnie! Lubię pasjami Piotrusiów! Ściskam twą rękę, Piotrusiu!
Przy tych słowach potrząsa kilkakrotnie dłonią w powietrzu.
W tejże chwili odwraca się, wymierza prztyczka w ucho najbliższemu koledze i zeskoczywszy daje nurka pod ławkę.
Okrągłe oczy Piotrusia Mieszkowskiego wyrażają zachwyt. Jest dumny z posiadania tak dzielnego kolegi...
Hałas wzmaga się z każdą chwilą. Obawiać się można, że od grzmotliwego tupania zapadnie się podłoga, że szyby popękają od okropnego krzyku.
Kładzie temu kres wejście inspektora.
Sama postać zwierzchnika i wyraz jego twarzy wzbudzają lęk. Niezbyt wysoki, ale gruby, z wielkim wystającym brzuchem, z dolną wargą wysuniętą, z wiecznym "marsem" na czole, przemawia krótko, głosem basowym, gniewnym.
Chłopcy nic prawie nie rozumieją z jego przemowy. Powtarza się w niej nieustannie: obowiązek... obowiązek... obowiązek... Piękne i wzniosłe słowo! ale żeby do umysłów dziecięcych trafiło, musi występować w towarzystwie słów innych: prostych, serdecznych...