Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Chłopcy piją wodę czapkami, oblewają się, palą papierosy i paplą, paplą, paplą jak sroki sejmujące.
Najczęstszym przedmiotem rozmów jest sama pompa.
- Zimna woda, co?... - zapytuje "knota", po raz pierwszy tu przybywającego, stary wyga szkolny w zatłuszczonej i przemoczonej czapce, zaciągający się grubym papierosem z drajkenigu, zawiniętego w papier brulionowy.
- Zimna, panie... aż zęby cierpną... - mówi malec, ocierając usta rękawem.
- A wiesz: dlaczego zimna?... - bada tamten z dwuznacznym, szatańskim uśmiechem.
- Nie wiem, proszę pana.
Od nieboszczyków.
- Ja... jak to, proszę pana?
Wiadomo, że każdy nieboszczyk zimny jak lód; pod kościołem pełno nieboszczyków; a ta woda płynie prosto spod kościoła.
- Do... doprawdy?
"Knot" blednie i zębami dzwonić zaczyna. Robi mu się tak zimno, jakby sam był nieboszczykiem.
Ucieka od pompy i postanawia nigdy już nie pić tej wody okropnej.
Ale to postanowienie długo nie trwa. Chłopiec przekonywa się niebawem, że wszyscy w szkole o nieboszczykach wiedzą i że to nikomu apetytu do wody nie psuje. Miałżeby okazać się mniej odważnym i wybredniejszym niż ogół kolegów?