Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
– Co ci jest? – zapytał go Piłat.
– Nic – odpowiedział Mateusz Lewita i uczynił taki ruch, jak gdyby coś połykał. Naga, wychudła, szara jego szyja nabrzmiała i znowu zaklęsła.
– Co ci jest, odpowiadaj – powtórzył Piłat.
– Jestem zmęczony – odpowiedział Lewita i posępnie wpatrzył się w posadzkę.
– Usiądź – powiedział Piłat i wskazał mu tron. Lewita spojrzał na procuratora z niedowierzaniem, odszedł do tronu, popatrzył z lękiem na złote poręcze usiadł nie na tronie, ale obok niego, na podłodze.
– Wyjaśnij mi, dlaczego nie usiadłeś na tronie? – zapytał Piłat.
– Jestem brudny, zabrudzę – powiedział patrząc na ziemię Lewita.
– Zaraz dadzą ci coś do jedzenia.
– Nie chcę jeść – odpowiedział Lewita.
– Po co kłamać? – cicho zapytał Piłat. – Nie jadłeś przecież przez cały dzień, a może nawet dłużej. Ale dobrze, nie jedz. Wezwałem cię, abyś mi pokazał nóż, który miałeś przy sobie.
– Żołnierze zabrali mi go, kiedy mnie tu wprowadzali – odpowiedział Lewita i posępnie dodał: – Każ mi zwrócić ten nóż, hegemonie, muszę go oddać właścicielowi, ja go ukradłem.