Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
Wówczas zaróżowiła się twarz gościa, gość wstał, skłonił się procuratorowi i powiedział:
– Spełniam jedynie mój obowiązek w służbach imperatora.
– Chciałbym jednak prosić – ciągnął hegemon – o to, byś odrzucił propozycję awansu z przeniesieniem gdzie indziej, jeśli zostanie ci ona uczyniona, i abyś pozostał przy mnie. Za nic nie chciałbym rozstawać się z tobą. Niechaj cię wynagrodzą w jakiś inny sposób.
– Jestem szczęśliwy, że służę pod twymi rozkazami, hegemonie.
– Bardzo to dla mnie miłe. Zatem – sprawa druga. Chodzi o tego... jakże mu tam... Judę z Kiriatu.
Tu gość wystrzelił w procuratora swoje spojrzenie i, jak przystało, zaraz je zgasił.
– Powiadają, że – ciągnął procurator ściszywszy glos – otrzymał pieniądze za to jakoby, że tak serdecznie podjął tego szaleńca.
– Otrzyma je dopiero – sprostował cicho komendant tajnej służby.
– Czy to duża suma?
– Nikt tego wiedzieć nie może, hegemonie.
– Nawet ty? – powiedział hegemon i w jego zdziwieniu zabrzmiała pochwała.
– Nawet ja, niestety – spokojnie odpowiedział gość. – Ale wiem na pewno, że otrzyma te pieniądze dzisiejszego wieczora. Został na dzisiaj wezwany do pałacu Kajfasza.