Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany
– Czemu nie patrzysz w twarz, kiedy podajesz? Czy coś ukradłeś?
Czarna twarz Afrykanina poszarzała, w jego oczach widać było śmiertelną trwogę, zadygotał i o mało nie zbił drugiego dzbana, lecz gniew procuratora dlaczegoś minął równie szybko, jak nim owładnął. Afrykanin poskoczył, by zebrać skorupy i wytrzeć kałużę, ale procurator skinął nań i niewolnik uciekł. Kałuża natomiast pozostała.
Teraz, podczas huraganu, Afrykanin krył się nie opodal niszy, w której stała biała statua przedstawiająca nagą kobietę z pochyloną głową, bał się nawinąć pod rękę nie w porę, a zarazem lękał się, że przegapi chwilę, kiedy procurator może go zawezwać do siebie.
Procurator leżąc na łożu w półmroku burzy sam nalewał sobie wino do pucharu, pił je długimi łykami, niekiedy brał do ręki chleb, kruszył go i przełykał maleńkie kawałeczki, od czasu do czasu wysysał ostrygi, żuł cytrynę i znowu popijał.
Gdyby nie łoskot wody, gdyby nie uderzenia piorunów, które, zdawało się, chciały rozpłatać pałacowy dach, gdyby nie stukot gradu młócącego stopnie tarasu, można by było usłyszeć, że procurator mruczy coś sam do siebie. I gdyby niepewne migoty ogni niebieskich przemieniły się w trwalsze światło, ktoś, kto by na to patrzył, mógłby zauważyć, że twarz procuratora o oczach rozpalonych przez bezsenność i przez wino wyraża zniecierpliwienie, że procurator patrzy nie tylko na dwie białe róże, które utonęły w czerwonej kałuży, ale co chwila zwraca twarz w stronę ogrodu, tam skąd wpada pył wodny i piasek, że oczekuje na kogoś, oczekuje niecierpliwie.