lektury online

Autorzy lektur o największym dorobku w naszym portalu: Anton Czechow | Dziekoński | Homer | Kraszewski | Sienkiewicz | Nieznany

– Niemożliwe! – szeptał wstrząśnięty niziutki. – Coś podobnego! To niesłychane!... A co zrobił Żełdybin?
Poprzez miarowy warkot silnika trolejbusu można było usłyszeć słowa spod okna:
– Milicja... skandal... no, po prostu mistyka!
Z tych strzępków Małgorzacie udało się zestawić coś, co miało jaki taki sens. Obywatele ci szeptali sobie, że jakiemuś nieboszczykowi (nie mówili jakiemu) skradziono dziś rano z trumny głowę...
Wreszcie znudziło się Małgorzacie słuchanie tej tajemniczej gadaniny o głowie ukradzionej z trumny i ucieszyła się, że już wysiada.
W kilka chwil później siedziała już na ławce pod murem Kremla, usiadła tak, że mogła widzieć plac Maneżu.
Mrużyła oczy w ostrym słońcu, rozpamiętywała swój dzisiejszy sen, wspominała, jak to przez równiutko rok dzień w dzień o tej samej godzinie siadywała na tejże ławce z mistrzem. I zupełnie tak samo jak wtedy leżała na ławce obok niej czarna torebka. Mistrz nie siedział dziś obok niej, ale Małgorzata rozmawiała z nim w myślach: “Czemu nie dajesz o sobie znać? Przestałeś mnie kochać? Nie, jakoś nie mogę w to uwierzyć. A więc umarłeś... Jeśli tak, to proszę – zwolnij mnie, pozwól mi wreszcie żyć, oddychać!” Małgorzata sama sobie odpowiadała w zastępstwie mistrza: “Jesteś wolna... czyż ja cię trzymam w niewoli?” A potem znów protestowała: “O nie, cóż to za odpowiedź? Odejdź z mojej pamięci, dopiero wtedy będę wolna...”